JAK UCZY SIĘ MÓZG, CZYLI TROSZKĘ NEURODYDAKTYKI

By odpowiedzieć na jedno z najczęściej zadawanych pytań, czyli: „Jak zmotywować dziecko do nauki?”, dobrze jest zrozumieć, jak uczy się mózg. Co się w nim dzieje i jakie procesy zachodzą, podczas czynności, którą nazywamy uczeniem?

Gdybym miał wymienić jedną aktywność, do której człowiek nadaje się najlepiej, tak jak albatros do latania czy gepard do biegania, to jest to właśnie uczenie się.” Manfred Spitzer

Jak uczy się mózg, czyli „uczenie się jest dziecinnie proste…!”

Hipokamp

Głęboko we wnętrzu mózgu, dokładnie po wewnętrznej stronie płata skroniowego kory mózgowej leży hipokamp – ta struktura mózgu, która odpowiada za uczenie się zdarzeń. Badania pokazują, że jest ona szczególnie nastawiona na to, co nowe i na to, co ciekawe. A zatem – jeśli hipokamp oceni coś jako nowe i ciekawe, zabiera się do magazynowania tego, czyli tworzy jego neuronową reprezentację.

Ale! Tu trzeba zrobić ważne zastrzeżenie! Powszechne przekonanie o tym, że można podzielić czas na taki, kiedy nasze dzieci się uczą (np. godziny spędzone w szkole czy na odrabianiu lekcji), i taki kiedy mają wolne, jest błędne. Po prostu mózg uczy się nieustannie! Uczy się w szkole, w domu, w grupie rówieśniczej, podczas gry komputerowej, na placu zabaw, przed telewizorem i w centrum handlowym.

Wszystkie te sytuacje hipokamp przetwarza w trwałe ślady w umyśle. Nazywają się one „reprezentacjami świata zewnętrznego”, czyli obrazów, czynności, zależności, wartości, celów oraz języka. A zatem uczenie się to nie tylko przyswajanie wiedzy. Jako istoty społeczne, dzieci uczą się też zachowań społecznych oraz tworzą własne systemy wartości na podstawie bodźców ze świata zewnętrznego.

Neuroplastyczność

Wróćmy jednak do tego, jak uczy się mózg. Jak wiemy, składa się on z miliardów komórek nerwowych. Komórki te mają niezwykłą moc – neuroplastyczność! Jest to zdolność mózgu do ciągłego wytwarzania nowych połączeń nerwowych (właśnie tych „reprezentacji” w korze mózgowej) umożliwiających coraz lepsze przetwarzanie informacji. Te reprezentacje powstają i zmieniają się – i ten właśnie proces nazywamy uczeniem się.

Im trudniejsza rzecz do nauczenia, tym więcej czasu mózg potrzebuje na przetworzenie jej i zakodowanie. Ale kiedy już to opanuje i powstałe połączenia się utrwalą, wtedy przyswajanie kolejnych informacji będzie dla niego łatwiejsze. A to z kolei spowoduje powstawanie kolejnych połączeń. Jednym słowem – to nieustanny proces, w którym uczenie się stymuluje mózg do rozwoju, a lepiej rozwinięty mózg łatwiej się uczy nowych rzeczy.

No dobrze, więc jak właściwie uczy się mózg?

Uwaga

Kto jest uważny, więcej się uczy. Uwaga skierowana na coś, co jest ciekawe, co pobudza zmysły, powoduje równocześnie pobudzenie tych struktur w mózgu, które odpowiadają za przetworzenie danego rodzaju informacji i zakodowanie go, czyli zapamiętanie. Natomiast brak tej uwagi sprawia, że przekazywanie informacji będzie nieefektywne. Jak to działa?

Wyobraźmy sobie dwie osoby spacerujące razem po ulicy. Jedna z nich skupia uwagę na wystawach sklepowych, druga na mijanych przechodniach. Jak łatwo się domyślić, każda z nich z tego spaceru zapamięta coś zupełnie innego. Dokładnie tak samo jest z nauką. Zakres zapamiętania przedstawionego materiału zależy od tego, jak bardzo uczeń skupi się na danym materiale. Im jest bardziej skupiony i uważny, tym lepiej zapamięta określone treści.

Wyobraźmy sobie teraz dwoje dzieci wracających tego samego dnia ze szkoły. Jedno z nich zafascynowane opowiada o interesującej lekcji geografii, którą dziś miało, drugie z ledwością przypomina sobie, jaki był temat lekcji geografii, za to ze szczegółami opowiada, o czym napisało wypracowanie na języku polskim. Od czego w takim razie zależy to, na czym dziecko skupi swoją uwagę?

Emocje

Na pewno niemałą rolę w tym, jak uczy się mózg, odgrywają emocje, które, jeśli są dla ucznia przyjemne, znacząco poprawiają wyniki w nauce. No dobrze, ale co budzi te pozytywne emocje? Oczywiście są takie uniwersalne sprawy, które wywołują pozytywne emocje i skojarzenia, jak przyjazny ton głosu nauczyciela, miła atmosfera, ciekawie opowiedziana historia czy docenianie wysiłków uczącego się.

Ale przede wszystkim nie można zapominać o tym, że każde dziecko rodzi się z predyspozycjami do czegoś innego. Każdego co innego interesuje, co innego pobudza jego ciekawość. Każdy mózg ma swój własny, indywidualny sposób uczenia się. Każde dziecko jedne przedmioty i zagadnienia lubi bardziej i przychodzą mu one łatwiej, a inne są dla niego trudnością. Każdemu też co innego wychodzi najlepiej i w czym innym odnosi sukcesy. A nic tak nie wzbudza pozytywnych emocji podczas uczenia się, jak odnoszone sukcesy właśnie.

Z drugiej strony nie wszystkie emocje są przecież przyjemne. Często podczas nauki pojawiają się też te trudne uczucia, ale one niestety paraliżują mózg i uniemożliwiają mu wytwarzanie nowych połączeń neuronowych i kodowanie informacji. Dlatego takie emocje jak: stres, lęk, znudzenie, czy złość trzeba u dzieci dostrzegać i akceptować (one chcą nam coś o danej sytuacji powiedzieć), ale z procesu uczenia się eliminować.

Jak to robić? Jeśli dziecko czuje się zestresowane przed jakimś ważnym egzaminem, pomóżmy mu się zrelaksować. Kiedy widzimy, że jest znudzone jakimś materiałem, poszukajmy innego, ciekawszego sposobu nauczania. Kiedy przeżywa złość, pozwólmy mu ją konstruktywnie wyrazić, tak żeby mogła wybrzmieć i dopiero po wyeliminowaniu jej przyczyny dziecko wróci do nauki.

Motywacja

I tu dochodzimy do sedna sprawy – do motywacji. Jak to właściwie z nią jest? Najpierw popatrzmy jeszcze raz na to, jak uczy się mózg, w jaki sposób kodowane są w nim informacje i dlaczego przyjemne emocje są w tym procesie tak bardzo ważne. Otóż, do mózgu dociera nieustannie niezliczona ilość bodźców z zewnątrz. Nie kodują się wszystkie, gdyż to byłoby dla człowieka nie do wytrzymania!

Jak w takim mózg sobie z tym radzi? Uczy się tylko tego, co ma dla niego pozytywne konsekwencje! Co to znaczy? Pozytywną konsekwencją dla mózgu jest wydzielenie się dopaminy, czyli aktywacja tzw. „układu nagrody”. Żeby przedstawić to obrazowo, wyobraźmy sobie taką sytuację: Do mózgu dociera jakaś informacja z zewnątrz. Teraz mózg musi zdecydować, co z tą informacją zrobić – zmagazynować ją, czy wyrzucić?

Decyzję podejmuje na podstawie tego, jakie wrażenie idzie za tą informacją. Jeśli mózg spodziewa się po danej informacji pozytywnych wrażeń (bo np. ktoś obiecał mu nagrodę za przyswojenie sobie tej informacji), a jej nie dostanie – wrażenie będzie negatywne, a zatem informacja będzie przez mózg odrzucona. Jeśli mózg spodziewał się pozytywnego wrażenia i je dostał, nie dzieje się nic – informacja również nie będzie zakodowana.

Dopamina

Zatem kiedy będzie się ona kodować? Tylko w jednym przypadku – kiedy mózg nie spodziewał się pozytywnego wrażenia, a je dostał! Jest wtedy pozytywnie zaskoczony – to sprawia, że wydziela się dopamina, a mózg dostaje sygnał, że właśnie zachodzi proces uczenia się i te właśnie informacje mają być zakodowane! Czyli nagroda zapewnia uczenie się.

Badania wykazały, że nowe połączenia w mózgu powstają tylko wtedy, gdy jest pobudzony dopaminowy układ nagrody. I teraz pytanie – co go pobudza? Otóż, pobudzają go te informacje, które są dla mózgu nowe, ciekawe, podane w interesujący sposób i w przyjaznej atmosferze. Czy pobudzają go oceny szkolne? Czy pobudzają go kary i nagrody? Na te pytania odpowiedzmy sobie sami w świetle tego, co już wiemy o funkcjonowaniu mózgu…

Co właściwie wynika z tego, jak uczy się mózg?

Otóż to, że dzieci są z natury zmotywowane i nie potrzebują dodatkowego motywowania za pomocą kar i nagród, ocen, pochwał czy innych narzędzi motywacji zewnętrznej. Po prostu nie potrafią nie być zmotywowane, gdyż służy temu bardzo efektywny układ wbudowany w ich mózg. Gdybyśmy go nie mieli jako gatunek, nie przeżylibyśmy (bo nie umielibyśmy odróżnić doświadczeń pozytywnych od negatywnych, czy neutralnych). Ten system działa zawsze. Nie można go wyłączyć. Po prostu sprawy, którymi się zajmujemy (o ile są nowe, interesujące i dla uczącego się ważne) same nas motywują!

Co w takim razie z motywowaniem dzieci do nauki, skoro one w naturalny, biologiczny sposób już są zmotywowane? Otaczający świat jest przecież dla nich naprawdę fascynujący. Widać to najlepiej na małych dzieciach. One interesują się wszystkim i o wszystko pytają. I tylko od nas (rodziców i nauczycieli) zależy, czy tego entuzjazmu w nich nie zabijemy, czyli mówiąc inaczej – czy nie będziemy „oszukiwać” ich naturalnego wewnętrznego układu nagrody naszym zewnętrznym oddziaływaniem.

Wracając do postawionego na początku pytania, nie powinno ono brzmieć, jak motywować dzieci do nauki, tylko jak wykorzystać naturalną motywację, ciekawość i chęć uczenia się dziecka. No dobrze, to jak to zrobić? Przede wszystkim na pytania zadawane przez dziecko odpowiadać z entuzjazmem, bo nasz entuzjazm i zainteresowanie tematem przenosi się na dziecko.

Jeśli sami będziemy ciekawi świata i zainteresowani nauką, sami będziemy się uczyć, rozwijać i interesować różnymi otaczającymi nas rzeczami, a przy tym będziemy chętnie, z iskrą w oku odpowiadać na dziecięce pytania, opowiadać im ciekawe historie, od czasu do czasu pochwalimy wysiłki (pamiętacie, że jeśli mózg się tego nie spodziewał, to spowoduje to dodatkowy wypływ dopaminy…?) i rzucimy w ich stronę przyjazne spojrzenie, ich naturalna motywacja będzie pracować właściwie!

A jak Ty dbasz o motywację swojego dziecka?

*

MOGĄ CIĘ TEŻ ZAINTERESOWAĆ:

DOBRA RELACJA Z DZIECKIEM PODSTAWĄ JEGO SUKCESÓW W NAUCE

O EDUKACJI SPERSONALIZOWANEJ

GDY DZIECKO NIE CHCE SIĘ UCZYĆ

.