NAUKA PRZEZ ZABAWĘ

Nauka przez zabawę jest naturalnym sposobem uczenia się małych dzieci. Zapominamy jednak o niej, kiedy już pójdą one do szkoły. Często mówimy im wtedy, że czas na zabawę już się skończył, teraz przyszedł czas na naukę. W ten sposób budujemy w nich przekonanie, że zabawa jest czymś miłym, przyjemnym i fajnym, a nauka stoi w opozycji do niej, czyli jest nudna, żmudna i ogólnie nieprzyjemna. To duży błąd!

Nauka przez zabawę to najlepszy sposób uczenia się!

Mózg nie uczy się tylko wtedy, gdy siadamy do biurka lub ławki szkolnej, otwieramy podręcznik i próbujemy przyswoić wiedzę. Nasz mózg w ogóle nie odróżnia nauki od zabawy! Najnowsze badania nad funkcjonowaniem mózgu wyraźnie pokazują, że mózg uczy się przez cały czas! Od nas zależy tylko, czego będzie się uczył i w jakich okolicznościach.

Niezależnie od tego, co robimy, nasz mózg cały czas przetwarza jakieś informacje, a więc uczy się! Szkopuł polega na tym, żeby odpowiednie informacje (czyli te, które chcemy zapamiętać) trafiły nie tylko do pamięci krótkotrwałej, ale również do tej długotrwałej, czyli po prostu zostały na długo zapamiętane. A kiedy informacje zostają najłatwiej zapamiętane?

Kiedy najskuteczniej uczy się mózg?

Najszybciej i najefektywniej uczymy się wtedy, kiedy procesowi zapamiętywania towarzyszą emocje – zaciekawienie, entuzjazm, radość, przyjemność! A czy te emocje występują, kiedy dziecko siada do biurka, otwiera książkę i zaczyna się uczyć do zbliżającego się sprawdzianu? Oczywiście może wtedy wystąpić! Jeśli przedmiot nauczania leży w kręgu zainteresowań dziecka, to jak najbardziej!

Podobnie zresztą jest z nami – jeśli jesteśmy wyjątkowo zmotywowani do nauczenia się czegoś, zainteresowani tematem, chcemy pogłębić naszą wiedzę w danej dziedzinie albo posiąść nową umiejętność, bardzo prawdopodobne, że nauczymy się tego szybko.

Ale jeżeli jedyną motywacją jest zaliczenie sprawdzianu czy egzaminu, prawdopodobnie już nie pójdzie nam tak łatwo, zniechęcenie przyjdzie szybciej, a zapamiętana wiedza w krótkim czasie wyparuje z głowy. „Zakuć, zaliczyć, zapomnieć” – znacie to, prawda?

Nauka przez zabawę

Wracając do badań nad funkcjonowaniem mózgu, o których wspominałam, można by je było podsumować tak: Ludzki mózg jest tak skonstruowany, że najefektywniej uczy się wtedy, gdy zapomina, że to robi. Wtedy uczy się jakby mimo woli. I tu właśnie wchodzi zabawa!

Krótko mówiąc – jeśli chcesz, żeby Twoje dziecko uczyło się, nawet nie wiedząc, że się uczy, daj mu jak najwięcej czasu na swobodną, beztroską zabawę, najlepiej razem z innymi dziećmi! Jeśli ograniczasz dziecku czas na zabawę, uważając ją za lenistwo i marnowanie czasu, to odbierasz mu okazję do najbardziej naturalnego i najskuteczniejszego sposobu nauki. Dotyczy to zwłaszcza małych dzieci, w klasach I-III, które tej swobodnej zabawy jeszcze naprawdę bardzo potrzebują.

Co daje dzieciom swobodna zabawa?

Stymuluje rozwój dziecka na wielu płaszczyznach:

rozwój poznawczy – tak, jak pisałam wyżej, to wspaniała okazja do tworzenia i utrzymywania istotnych połączeń neuronalnych w mózgu,

rozwój emocjonalny – podczas zabawy z rówieśnikami lub rodzeństwem dziecko uczy się wyrażać swoje emocje i odczytywać emocje innych,

rozwój społeczny – zabawa umożliwia  współpracę z innymi, samokontrolę, umiejętność dzielenia się, negocjowania i rozwiązywania konfliktów, a także budowania dobrych relacji,

rozwój fizyczny – dobra zabawa w ruchu niejako wymusza naturalną, intensywną aktywność fizyczną.

Swobodna nauka jest więc bardzo, bardzo ważna. Dzieci, bawiąc się z rówieśnikami lub rodzeństwem, uczą się dużo więcej niż nam się wydaje.

Ale! Ośmielę się postawić tezę, że również te zupełnie szkolne umiejętności, których nabycia wymaga od uczniów klas I-III program (jak pisanie, czytanie, liczenie), bardzo łatwo przychodzą przez zabawę i właściwie w ogóle nie wymagają wysiłku i siedzenia nad książkami. O ile tylko dzieci w odpowiednim momencie się za to wezmą, czyli wtedy, kiedy są tym naturalnie zainteresowane.

Nauką przez zabawę może być przecież wspólne gotowanie, robienie porządków, prace w ogrodzie, spacer po parku lub lesie, czy głośne czytanie książki przez mamę. Przy okazji, zupełnie mimochodem, możemy poćwiczyć znajomość liter, przeliczanie, dodawanie, mnożenie, rozpoznawanie drzew czy ptaków, głośne czytanie (podczas wspólnego czytania dla przyjemności), jednostki wagi (podczas pieczenia ciasta – tak opanowała to moja córka w czasie wiosennej pandemii), i wiele innych!

Nauka przez zabawę również dla starszych uczniów?

Nie tylko dla małych, ale również dla starszych dzieci (tych powyżej III klasy) zabawa może być świetną okazją do nauki. Moją ulubioną formą takiej zabawy, dla całej rodziny, są różnego rodzaju gry. Począwszy od karcianych przez takie na kartce (typu stare, dobre okręty – na których moja córka ćwiczyła kodowanie, czy państwa-miasta, utrwalające wiedzę ogólną) po planszówki, których jest w tej chwili ogromny wybór.

Gry planszowe to w ogóle świetna okazja do dobrej zabawy i nauki dla całej rodziny. My je bardzo lubimy i gramy często (zwłaszcza teraz, podczas długich pandemicznych jesienno-zimowych wieczorów, spędzanych siłą rzeczy głównie w domu). Czasem gramy w gry dla dzieci, zwłaszcza kiedy gra z nami czterolatek, ale najczęściej wybieramy całkiem „dorosłe” gry, w których dzieci muszą się naprawdę wysilić intelektualnie, żeby w ogóle zrozumieć zasady. Co najlepsze – robią to chętnie!

To właśnie dzięki grom ćwiczą biegłość w liczeniu i czytaniu, ale też uczą się przewidywać, myśleć strategicznie, ćwiczą spostrzegawczość i logiczne myślenie. Ale gdybyście spytali je, czy się uczyli, z pewnością powiedzą, że nie! Była to dla nich po prostu zabawa!

Nauka przez zabawę w dobie zdalnego nauczania

Nie wiem, jak to wygląda u Was, ale u nas podczas nauki zdalnej dzieci kończą lekcje wcześniej niż podczas nauki w szkole. I bardzo się z tego cieszę! Nie zaganiam ich do nadrabiania lekcji (choć mogłoby się wydawać, że warto, bo wiadomo, że nauczanie zdalne jest jednak mniej efektywne niż nauka w klasie, nie ma co się oszukiwać), nie zmuszam do samodzielnego przerabiania podręczników, do robienia dodatkowych zadań.

I Was zachęcam do tego samego. Wszystkie zaległości szkolne są do nadrobienia. Naprawdę! Tymczasem ten czas, który dzieci teraz mają, już nie wróci. Dlatego myślę, że lepiej poświęcić go na beztroską zabawę, która daje radość (a przy okazji może wiele nauczyć) niż na żmudną naukę, która ani nie daje satysfakcji, ani pożądanych efektów.

To jak? Dajecie dzieciom czas na zabawę?

MOŻE CIĘ TEŻ ZAINTERESOWAĆ:

CO TWOJE DZIECKO ROBI PO LEKCJACH

PSYCHOLOGICZNE WARUNKI EFEKTYWNEGO UCZENIA SIĘ

JAK ROZBUDZAĆ CIEKAWOŚĆ ŚWIATA U DZIECI