PO CO DZIECKO MA SIĘ UCZYĆ?

Zamknij oczy i wyobraź sobie swoje dziecko za 15 lat. Co widzisz? Jaki obrazek masz przed oczami? Co robi Twój syn czy córka? Gdzie jest i z kim? Czym się zajmuje? Jacy ludzie go otaczają? Jakie wartości przyświecają mu w życiu i jakich wyborów dokonuje? A może rozmawiasz z nim o tym czasami? Czy wiesz, jak ono widzi siebie w przyszłości? O czym dla siebie marzy? Czy wie, po co ma się uczyć? Dziś chcę Cię zachęcić do zastanowienia się nad celem wychowania i edukacji.

To bardzo ważne pytania, bo pozwalają nam stworzyć wizję przyszłości naszego dziecka i wytyczyć cel. Ktoś mógłby powiedzieć, że to bez sensu, bo przecież nie możemy zaplanować życia naszemu dziecku. Przecież nawet swojego życia nie jesteśmy w stanie zaplanować! Jest tyle zmiennych, tyle niewiadomych, może lepiej żyć dniem dzisiejszym, nie zastanawiając się nad tym, co przyniesie jutro?

A jednak chciałabym Cię dziś zachęcić do spojrzenia na to z lotu ptaka. Do próby stworzenia wizji. która nawet jeśli ma się do końca nie spełnić (i pewnie w 100% się nie spełni!), to może być dla nas pewnym drogowskazem, celem, do którego chcemy dążyć. Mnie do głębszej refleksji nad celami edukacji, nad tym, po co dziecko ma się uczyć, sprowokowały wskazówki mam z edukacji domowej, które zaprosiłam do współtworzenia poprzedniego wpisu. Jeśli jeszcze go nie widziałaś, to nadrób to koniecznie!

Zaczynaj z wizja końca

jestem akurat w trakcie lektury książki Stephena Coveya „7 nawyków skutecznego działania” (to jedna z najlepszych książek na temat rozwoju osobistego, jakie czytałam w życiu, naprawdę!). Jeden z 7 nawyków opisanych przez autora, który bardzo do mnie przemówił brzmi: Zaczynaj z wizją końca. „Zaczynać z wizją końca to zaczynać z jasnym zrozumieniem własnego przeznaczenia, to wiedzieć, dokąd się podąża, by lepiej zrozumieć, gdzie jest się teraz, i stawiać każdy krok w danym kierunku”.

Autor zachęca, aby taką wizję końca tworzyć sobie dla różnych obszarów życia – jako człowiek, jako współmałżonek, jako rodzic, jako pracownik, itd. A zatem niech zwizualizowanie sobie przyszłości naszego dziecka będzie takim właśnie drogowskazem podpowiadającym nam, dokąd podążamy w jego wychowaniu i wykształceniu, po co ma się uczyć.

Przyjmuję takie podejście, z którym spotkałam się w wielu różnych publikacjach (m. in. u wyżej wspomnianego Coveya), a które zakada, że całościowy rozwój dziecka, i właściwie każdego człowieka, obejmuje cztery aspekty:

  • rozwój fizyczny,
  • duchowy,
  • społeczny,
  • intelektualny.

Wszystkie są równie ważne i żadnego nie chcę umniejszać. Jako rodzice, powinniśmy świadomie wspierać rozwój dziecka we wszystkich tych obszarach. Warto nawet zrobić sobie oddzielną wizję końca dla nich wszystkich. Ale ze względu na tematykę działalności Mamy Polonistki skupię się teraz tylko na tym ostatnim, na rozwoju intelektualnym.

Po co Twoje dziecko ma się uczyć?

Jaki jest cel jego edukacji? Co jest w niej najważniejsze? Na czym powinno się skupić? Czy najważniejsze jest otrzymywanie jak najlepszych ocen? Czy zaliczanie na jak najwyższym poziomie kolejnych sprawdzianów? Uzyskiwanie wysokich średnich i otrzymywanie świadectw z paskiem? A może ukończenie szkoły z dobrym wynikiem, zdobycie prestiżowego zawodu i znalezienie dobrze płatnej pracy?

A może nasz cel powinien być jeszcze bardziej dalekosiężny? Może chodzi o to, żeby dziecko dobrze radziło sobie z wyzwaniami, jakie postawi przed nim przyszłość? Świat zmienia się tak szybko, że prawdopodobnie większość zawodów, które będą wykonywać nasze dzieci, jeszcze w ogóle nie istnieje. A zatem na co postawić? Co w edukacji powinno być najważniejsze? Po co dziecko ma się uczyć?

Na tegorocznym Światowym Forum Ekonomicznym 2020 wskazano 10 kluczowych kompetencji pożądanych na rynku pracy. Są to:

  • Umiejętność kompleksowego rozwiązywania problemów
  • Myślenie krytyczne czyli zdolność logicznego rozumowania i krytycznej analizy
  • Kreatywność czyli umiejętność niestandardowego myślenia
  • Zarządzanie ludźmi
  • Współpraca z innymi
  • Inteligencja emocjonalna
  • Wnioskowanie i podejmowanie decyzji
  • Umiejętność negocjacji
  • Elastyczność poznawcza
  • Zorientowanie na usługi

Jak widać, nie ma tu wyszczególnionych konkretnych obszarów wiedzy, jaką należy się wykazywać, ani nawet żadnych konkretnych twardych umiejętności, które trzeba opanować. Są za to uniwersalne, tzw. miękkie umiejętności, czy inaczej mówiąc kompetencje, potrzebne do tego, żeby poradzić sobie na rynku pracy w XXI wieku i, jak sądzę, w ogóle dobrze radzić sobie w życiu.

Kompetencje XXI wieku

Powyższy wykaz umiejętności w znacznym stopniu pokrywa się z umiejętnościami, które wymieniał Yuval Noah Harari – tzw. 4K:

  • Krytyczne myślenie
  • Kooperacja
  • Komunikacja
  • Kreatywność

Ken Robinson z kolei, zmarły niedawno, światowej sławy pisarz, mówca i lider w dziedzinie kreatywności, innowacyjności i edukacji wymienia tych umiejętności nieco więcej:

  • Ciekawość
  • Kreatywność
  • Krytyczne myślenie
  • Komunikacja
  • Współpraca
  • Współczucie
  • Spokój

Wróćmy więc do pytania, od którego zaczęłam ten wpis: Po co Twoje dziecko ma się uczyć? Które z powyższych umiejętności są dla Ciebie osobiście ważne? I które chcesz przekazać dzieciom, aby ułatwić im poruszanie się w przyszłej rzeczywistości? No i jeszcze jedno – jak ważne na tym tle są oceny uzyskiwane w szkole? Przyznaj, że odpowiedzenie sobie na to kluczowe pytanie o cel, zmienia zupełnie perspektywę patrzenia na wyniki szkolne, prawda?

Kiedy ja próbuję odpowiedzieć sobie na to ważne pytanie, to na pierwszy plan wysuwają mi się takie umiejętności i cechy, w które chciałabym wyposażyć moje dzieci, jak: ciekawość świata, samodzielność, umiejętność uczenia się, odpowiedzialność za własną naukę, znajomość siebie, swoich talentów i potencjału, inteligencja emocjonalna, kreatywność, czy umiejętność współpracy. To pewnie nie jest kompletna lista, być może ona będzie się trochę zmieniać w czasie, choć myślę, że główny kierunek znacząco się nie zmieni. Niemniej, Twoja lista może być jeszcze inna…

Wyznaczaj cele i kształtuj nawyki

Pozostaje teraz pytanie, jak realizować te cele i kształtować te umiejętności, skoro szkoła tego nie robi lub robi tylko w niewielkim stopniu, skupiając się na przekazywaniu wiedzy? To oczywiście trudne pytanie. Odpowiedź na nie jest długa i złożona, i na pewno nie wyczerpię jej w tym wpisie. Chcę wspomnieć o jeszcze tylko jednej rzeczy, a właściwie o innym nawyku, który opisuje Stephen Covey we wspomnianej książce.

Nawyk ten brzmi: Bądź proaktywny. Bądź proaktywny czyli działaj, nie czekaj, aż życie przyniesie Ci zmianę. Rób tyle, ile możesz zrobić w swojej strefie wpływu. Małymi krokami dąż do celu. I sądzę, że właśnie tego warto przede wszystkim nauczyć nasze dzieci. Brania życia w swoje ręce i przejmowania odpowiedzialności za własną naukę i własną przyszłość…

Im mniejsze dzieci, tym oczywiście trudniej tego od nich wymagać i tutaj potrzeba dużego wyczucia i znajomości własnych dzieci, żeby wiedzieć kiedy i na ile można to wprowadzić. Ale przecież to my, rodzice, znamy je najlepiej… Zatem im dziecko starsze, tym większą część odpowiedzialności można i trzeba mu przekazywać. Wyznaczaj dziecku konkretne cele – roczne, kwartalne lub miesięczne, a kiedy dziecko jest jeszcze starsze i wykazuje się większą odpowiedzialnością, zachęcaj je do tego, żeby samo je sobie wyznaczało.

I ucz kształtowania dobrych nawyków, wspierających realizację tych celów. Jak? Np. tak, jak proponuje Mikołaj Marcela w książce „Jak nie zwariować ze swoim dzieckiem”:

  1. Niech robią tę samą rzecz.
  2. Codziennie.
  3. O tej samej porze.
  4. Przez 15 minut.
  5. Przez miesiąc.

Jestem przekonana, że budując w ten sposób dobre nawyki i kształtując małymi krokami ważne umiejętności i kompetencje, dziecko jest w stanie naprawdę wiele osiągnąć!

Ale miałabym poczucie, że nie wyczerpałam tematu, kończąc w tym miejscu. Bo warto odpowiedzieć sobie na jeszcze jedno pytanie: Po czym poznam, że mój cel został osiągnięty? Co w moim odczuciu będzie sukcesem mojego dziecka? Czy ukończenie wyższych studiów z bardzo dobrą oceną? Czy znalezienie dobrze płatnej pracy na kierowniczym stanowisku w międzynarodowej korporacji? Czy może robienie tego, co kocha i w czym jest naprawdę dobre? A może ważniejsze jest stworzenie szczęśliwej rodziny? Zbudowanie udanych relacji z innymi ludźmi? A może umiejętność bycia dla innych, dawania innym siebie? Dawania jakiejś wartości światu?

Z tymi pytaniami Cię dziś zostawiam. Spróbujesz na któreś z nich odpowiedzieć w komentarzu?

MOGĄ CIĘ TEŻ ZAINTERESOWAĆ:

CZEGO NAUKA ZDALNA MOŻE SIĘ NAUCZYĆ OD EDUKACJI DOMOWEJ

JAK NAUCZYĆ DZIECKO SAMODZIELNEJ NAUKI

W PUŁAPCE SZKOLNYCH OCEN